Takie obijanie sie dobrze czlowiekowi robi;) Ale nie przesypialismy calych dni, nie nie, Sophie budzila mnie juz ok 7 rano (w domu spi do oporu, nawet do 9 potrafi, ale dlatego ze ma rolety i zaluzje w swoim pokoju i nawet w dzien jest tam ciemno i czarno,a u tesciow zero rolet, zaslon, za to jasne slonce izraelskie), potem szybkie wystrojenie, makijaz i w droge. W takim klimacie, z taka pogoda to ja bym chyba nie potrafila pracowac, uczyc sie, co chwile bym chciala chodzic na plaze, lezec, czytac, moze nawet joge bym zaczela;))
Ale odpoczywac tez trzeba umiec. Nawet 3 razy zdarzylo sie ze Sophie zasnela w dzien (czego nie robila od ponad poltora roku). A jak wyglada nasz odpoczynek w Izraelu?
Tak...
A tak odpoczywaja Izraelczycy, ktorzy do relaksu w sloncu juz przywykli
Nasz znajomy, na jego tarasie, tak wyglada jego codziennosc
Wiec postanowil on nauczyc Sophie jak sie wieczorem relaksowac na plazy;)
Monday, 4 July 2011
Troche o mnie dla ciekawskich
Zaproszona do zabawy przez Ellemo dokanczam tych kilka zdan o mnie;)
1. Nie wiecie, że czasem bywam … leniwa. No dobra, czesciej niz czasem ;))
2. Straszliwie boję się ... burzy
3. Mam obsesję na punkcie … rutyny, planowania, ukladania, skladania. Wszystko musi byc po mojemu.
4. Nie wytrzymam bez … Sophie i Davida, i muzyki
5. Mogłabym mieć nawet 1000 ... torebek, zawsze mi malo
6. Ślub na pewno wezmę zanim skończę … juz po fakcie, byl jak mialam 25 lat
7. Oczy ze zdziwienia mi wychodzą, gdy … widze male dzieci pijace cole, jedzace frytki w macdonaldzie, podgryzajace zwykle chipsy, itp, itd
8. Najgorsza rzecz na świecie to … terroryzm!!!!!
9. Nienawidzę … miodu
10. Zakupy to dla mnie … czasem przyjemnosc czasem koniecznosc. Zalezy co trzeba kupic.
11. Zdarza mi się … przeklnac, ale zawsze albo po angielsku albo hebrajsku, nigdy po polsku, nie lubie
12. Zawsze muszę mieć … wazeline do ust. Nigdzie sie bez niej nie ruszam.
13. Płaczę przy … prawie wszystkim. Bardzo latwo rycze.
14. Nie lubię kiedy ktoś … mi mowi co mam robic, jak postepowac, gdzie isc, itp
15. Nigdy … nie mowie Nigdy, zycie zaskakuje, juz sie nauczylam
16. Jestem typem ... realistki. Zawsze mysle o tym co sie moze stac, co trzeba zrobic, David mowi ze jestem pesymistka, ja mu na to ze realistka ;))
17. Przepadam za ... dobrymi lodami, ale musze sie ograniczac, bo moge je jesc w duuuuzych ilosciach;)
18. Bardzo się tego wstydzę, ale … nie ma rzeczy ktorej sie wstydze
19. Gdy patrzę w lustro to … widze siebie sprzed kilkunastu lat z ciut wieksza iloscia zmarszczek;)
20. Czasem się zastanawiam co by było gdybym … miala rodzenstwo. Ciekawe jakie relacje by byly miedzy nami, jaka osoba bym byla wychowujac sie z kims, brat czy siostra by to byla???
A teraz zapraszam:
Magde
Anik
Qoopke
Magdette
Mala Mi
moze Wam tez sie zachce troche popisac o sobie;))
1. Nie wiecie, że czasem bywam … leniwa. No dobra, czesciej niz czasem ;))
2. Straszliwie boję się ... burzy
3. Mam obsesję na punkcie … rutyny, planowania, ukladania, skladania. Wszystko musi byc po mojemu.
4. Nie wytrzymam bez … Sophie i Davida, i muzyki
5. Mogłabym mieć nawet 1000 ... torebek, zawsze mi malo
6. Ślub na pewno wezmę zanim skończę … juz po fakcie, byl jak mialam 25 lat
7. Oczy ze zdziwienia mi wychodzą, gdy … widze male dzieci pijace cole, jedzace frytki w macdonaldzie, podgryzajace zwykle chipsy, itp, itd
8. Najgorsza rzecz na świecie to … terroryzm!!!!!
9. Nienawidzę … miodu
10. Zakupy to dla mnie … czasem przyjemnosc czasem koniecznosc. Zalezy co trzeba kupic.
11. Zdarza mi się … przeklnac, ale zawsze albo po angielsku albo hebrajsku, nigdy po polsku, nie lubie
12. Zawsze muszę mieć … wazeline do ust. Nigdzie sie bez niej nie ruszam.
13. Płaczę przy … prawie wszystkim. Bardzo latwo rycze.
14. Nie lubię kiedy ktoś … mi mowi co mam robic, jak postepowac, gdzie isc, itp
15. Nigdy … nie mowie Nigdy, zycie zaskakuje, juz sie nauczylam
16. Jestem typem ... realistki. Zawsze mysle o tym co sie moze stac, co trzeba zrobic, David mowi ze jestem pesymistka, ja mu na to ze realistka ;))
17. Przepadam za ... dobrymi lodami, ale musze sie ograniczac, bo moge je jesc w duuuuzych ilosciach;)
18. Bardzo się tego wstydzę, ale … nie ma rzeczy ktorej sie wstydze
19. Gdy patrzę w lustro to … widze siebie sprzed kilkunastu lat z ciut wieksza iloscia zmarszczek;)
20. Czasem się zastanawiam co by było gdybym … miala rodzenstwo. Ciekawe jakie relacje by byly miedzy nami, jaka osoba bym byla wychowujac sie z kims, brat czy siostra by to byla???
A teraz zapraszam:
Magde
Anik
Qoopke
Magdette
Mala Mi
moze Wam tez sie zachce troche popisac o sobie;))
Sunday, 3 July 2011
Kolory, zapachy, smaki, tradycja vs modern
Ten post bedzie troche zaprzeczeniem tego poprzedniego. Zdjecia beda pokazywaly to co kazdy turysta na pewno zobaczy bedac w Izraelu. Dwa rynki. Jeden w Jerozolimie, drugi w Tel Aviv'wie. Ale zaczne od poczatku...
Izrael jest zdecydowanie krajem dla tych, ktorzy lubia smacznie i duzo zjesc. Przygoda z jedzeniem zaczyna sie juz w samolocie izraelskich lini lotniczych, El Al. Pokladowe jedzenie w ogole nie przypomina typowego sztucznego, plastykowego i zimnego jedzenia innych lini. Humus, ciepla pitta, bardzo pyszny ryz z kurczakiem, wino. Nie mam zadnego zdjecia posilku, poniewaz majac na sobie tace z jedzeniem plus obok 3latke ktora kreci sie jakby weza polknela, nie da rady robic dobrych zdjec. Ale dobrego jedzenia dopiero poczatek... W arabskich restauracjach dostaje sie zestaw kilku salatek, pitty i humus nawet jak sie tego nie zamawia, to taki przedsmak. Dopiero pozniej dostajemy danie glowne, ogromnych rozmiarow. Ja zawsze powtarzam ze Izrael jest bardzo malym panstwem, ale wszystko co ma do zaoferowania jest przeogromnych rozmiarow (ja zawsze przywoze do uk miliony szamponow, bo tamtejsze butle sa 4 razy wieksze od tych europejskich, i sa tansze niz te na polkach tesco). Owoce, warzywa i mieso pochodzi tylko z Izraela, nie importuja. Jak jadlam owoce to mialam wrazenie, ze ktos dosypal mi cukru do nich. Ja nie uzywam cukru do herbaty, kawy, gotowania, pieczenia, wiec taka slodkosc owoca byla dla mnie czyms nienaturalnym, zwlaszcza bedac przyzwyczajona do sztucznych owocow i warzyw tesco. Arbuzy sa bezpestkowe, mega slodkie, nektarynki az za slodkie, morele przepyszne i miekkie. Na ulicach mozna kupic soki ze swiezo wycisnietych owocow, Sophie jednak nie przepadala za tymi sokami bo byly za slodkie dla niej, ona przyzwyczajona do wody i bezcukrowo-bezsolnej diety tez byla zdziwiona slodkoscia np pomaranczy i marchwi. To teraz kilka fotek zeby nie byc goloslowna.
Market jak market, oczywiscie, ale tam wszystko jest wystawione w gigantycznych ilosciach.
Oraz kolory. Z kazdej strony, z kazdego straganu przescigaja sie pachnace, orientalne i najzwyczajniejsze w swiecie przysmaki.
Ja gasilam pragnienie ulubionym Bacardi (koszernym, prosze mnie nie pytac na czym polega jego koszernosc;) ), a David stara, dobra Stella;), a do tego pyszny humus.
Na starym miescie w Jerozolimie znajduje sie "kopalnia" upominkow, pamiatek, tradycji i troche nowoczesnosci;)
A Sophie... korzystala z tego wszystkiego. Najbardziej z ukochanego arbuza. Wszedzie gdzie poszlismy rodzina i znajomi od razu wystawiali.
Izrael jest zdecydowanie krajem dla tych, ktorzy lubia smacznie i duzo zjesc. Przygoda z jedzeniem zaczyna sie juz w samolocie izraelskich lini lotniczych, El Al. Pokladowe jedzenie w ogole nie przypomina typowego sztucznego, plastykowego i zimnego jedzenia innych lini. Humus, ciepla pitta, bardzo pyszny ryz z kurczakiem, wino. Nie mam zadnego zdjecia posilku, poniewaz majac na sobie tace z jedzeniem plus obok 3latke ktora kreci sie jakby weza polknela, nie da rady robic dobrych zdjec. Ale dobrego jedzenia dopiero poczatek... W arabskich restauracjach dostaje sie zestaw kilku salatek, pitty i humus nawet jak sie tego nie zamawia, to taki przedsmak. Dopiero pozniej dostajemy danie glowne, ogromnych rozmiarow. Ja zawsze powtarzam ze Izrael jest bardzo malym panstwem, ale wszystko co ma do zaoferowania jest przeogromnych rozmiarow (ja zawsze przywoze do uk miliony szamponow, bo tamtejsze butle sa 4 razy wieksze od tych europejskich, i sa tansze niz te na polkach tesco). Owoce, warzywa i mieso pochodzi tylko z Izraela, nie importuja. Jak jadlam owoce to mialam wrazenie, ze ktos dosypal mi cukru do nich. Ja nie uzywam cukru do herbaty, kawy, gotowania, pieczenia, wiec taka slodkosc owoca byla dla mnie czyms nienaturalnym, zwlaszcza bedac przyzwyczajona do sztucznych owocow i warzyw tesco. Arbuzy sa bezpestkowe, mega slodkie, nektarynki az za slodkie, morele przepyszne i miekkie. Na ulicach mozna kupic soki ze swiezo wycisnietych owocow, Sophie jednak nie przepadala za tymi sokami bo byly za slodkie dla niej, ona przyzwyczajona do wody i bezcukrowo-bezsolnej diety tez byla zdziwiona slodkoscia np pomaranczy i marchwi. To teraz kilka fotek zeby nie byc goloslowna.
Market jak market, oczywiscie, ale tam wszystko jest wystawione w gigantycznych ilosciach.
Oraz kolory. Z kazdej strony, z kazdego straganu przescigaja sie pachnace, orientalne i najzwyczajniejsze w swiecie przysmaki.
Ja gasilam pragnienie ulubionym Bacardi (koszernym, prosze mnie nie pytac na czym polega jego koszernosc;) ), a David stara, dobra Stella;), a do tego pyszny humus.
Na starym miescie w Jerozolimie znajduje sie "kopalnia" upominkow, pamiatek, tradycji i troche nowoczesnosci;)
A Sophie... korzystala z tego wszystkiego. Najbardziej z ukochanego arbuza. Wszedzie gdzie poszlismy rodzina i znajomi od razu wystawiali.
Saturday, 2 July 2011
Zawsze...
...jak wracamy z Izraela mam wrazenie ze prawdziwe slonce zobacze ponownie za rok,jak wrocimy na coroczne odwiedziny rodziny w Izraelu. Tak bylo i tym razem, bedac oslepiona sloncem na lotnisku w Tel Aviv'wie juz tesknilam za tym goracem, za spodenkami ktore mozna nosic codziennie, nie martwiac sie czy jutro bedzie deszcz, czy bedzie 17 stopni, czy moze jednak slonce ale chlodno.
Wrocilismy- David spalony, ja w miare opalona ale nie tak mocno jak rok temu. Powod moze dziwny, ale bylo za goraco. Nawet ja nie moglam wylezec na sloncu na plazy dluzej niz 10min. Skora palila, trudno sie oddychalo, musialam schodzic na cien na 10min po czym szlam na kolejne 10min slonca. Wiekszosc tez dni jezdzilismy po rodzinie Davida wiec z samochodu do domow nie dalo sie opalic tak jakbym chciala. To byl moj nagoretszy pobyt w Izraelu do tej pory. Wszyscy mi mowia ze najgorecej jest w sierpniu, i bardzo dobrze, bo jak Sophie zacznie juz szkole to bedziemy mogli jezdzic tylko w wakacje szkolne, ktore tutaj zaczynaja sie dopiero w polowie lipca wiec akurat na poczatek sierpnia sie zalapiemy;)))
Zdjecia beda,oczywiscie, jakby inaczej. Ale chyba tematycznie, bo mam ich duzo i w tym roku pstrykalam wlasnie pod katem bloga, chce Wam pokazac Izrael moimi oczami, jak wyglada od strony nie typowego turysty, ale osoby ktora byla juz tam kilka razy i zwraca uwage na calkiem inne rzeczy, miejsca. Pierwsze wizyty byly typowo turystyczne dla mnie, miejsca warte zwiedzenia, miejsca gdzie zaglada kazdy urlopowicz. Zeszloroczny i tegoroczny pobyt byly inne, rodzinne i "normalne". Odwiedzilismy naszych wspolnych znajomych, jeszcze z czasow pracy w pierwszym roku w UK. Jeden z nich mieszka w takim miejscu gdzie zapewne zwykly turysta nie zaglada. Dzika plaza, wydmy, skaly, bar plazowy gdzie wszyscy sie znaja, miejsce "na koncu swiata". Bylismy tez w miejscu podobnym do Zoo zwanym Safari. Wjezdza sie samochodem na pustynne miejsce, gdzie czakaja na nas ciekawskie strusie, leniwe hipopotamy, powabne zebry i inne duze zwierzeta, ktore zagladaja do samochodu przez zamkniete okna. Wiekszy opis bedzie wraz ze zdjeciami.
Z ciekawostek to po raz pierwszy w zyciu jadlam kawior. Sophie zasnela w samochodzie, dala sie z niego wyniesc bez budzenia, bylismy glodni wiec musielismy poszukac miejsca gdzie sa sofy badz jakies wygodne krzesla na ktorych moglibysmy ja polozyc. Jedyne miejsce ktore znalezlismy z sofami w cieniu bylo z bardzo wyszukanym jedzeniem. Ja nie mogac przeczytac menu zdalam sie na Davida, ktory mi zamowil tunczyka z salatka, i dopiero jak mi postawili talerz zobaczylam co mnie czeka na lunch;))
Tak wiec do milego moi drodzy czytelnicy;)) Nastepne beda zdjecia ;)
Wrocilismy- David spalony, ja w miare opalona ale nie tak mocno jak rok temu. Powod moze dziwny, ale bylo za goraco. Nawet ja nie moglam wylezec na sloncu na plazy dluzej niz 10min. Skora palila, trudno sie oddychalo, musialam schodzic na cien na 10min po czym szlam na kolejne 10min slonca. Wiekszosc tez dni jezdzilismy po rodzinie Davida wiec z samochodu do domow nie dalo sie opalic tak jakbym chciala. To byl moj nagoretszy pobyt w Izraelu do tej pory. Wszyscy mi mowia ze najgorecej jest w sierpniu, i bardzo dobrze, bo jak Sophie zacznie juz szkole to bedziemy mogli jezdzic tylko w wakacje szkolne, ktore tutaj zaczynaja sie dopiero w polowie lipca wiec akurat na poczatek sierpnia sie zalapiemy;)))
Zdjecia beda,oczywiscie, jakby inaczej. Ale chyba tematycznie, bo mam ich duzo i w tym roku pstrykalam wlasnie pod katem bloga, chce Wam pokazac Izrael moimi oczami, jak wyglada od strony nie typowego turysty, ale osoby ktora byla juz tam kilka razy i zwraca uwage na calkiem inne rzeczy, miejsca. Pierwsze wizyty byly typowo turystyczne dla mnie, miejsca warte zwiedzenia, miejsca gdzie zaglada kazdy urlopowicz. Zeszloroczny i tegoroczny pobyt byly inne, rodzinne i "normalne". Odwiedzilismy naszych wspolnych znajomych, jeszcze z czasow pracy w pierwszym roku w UK. Jeden z nich mieszka w takim miejscu gdzie zapewne zwykly turysta nie zaglada. Dzika plaza, wydmy, skaly, bar plazowy gdzie wszyscy sie znaja, miejsce "na koncu swiata". Bylismy tez w miejscu podobnym do Zoo zwanym Safari. Wjezdza sie samochodem na pustynne miejsce, gdzie czakaja na nas ciekawskie strusie, leniwe hipopotamy, powabne zebry i inne duze zwierzeta, ktore zagladaja do samochodu przez zamkniete okna. Wiekszy opis bedzie wraz ze zdjeciami.
Z ciekawostek to po raz pierwszy w zyciu jadlam kawior. Sophie zasnela w samochodzie, dala sie z niego wyniesc bez budzenia, bylismy glodni wiec musielismy poszukac miejsca gdzie sa sofy badz jakies wygodne krzesla na ktorych moglibysmy ja polozyc. Jedyne miejsce ktore znalezlismy z sofami w cieniu bylo z bardzo wyszukanym jedzeniem. Ja nie mogac przeczytac menu zdalam sie na Davida, ktory mi zamowil tunczyka z salatka, i dopiero jak mi postawili talerz zobaczylam co mnie czeka na lunch;))
Tak wiec do milego moi drodzy czytelnicy;)) Nastepne beda zdjecia ;)
Subscribe to:
Posts (Atom)