Tak Sophie nazywa choinke, i oczywiscie wiadomo ze teraz jest szal choinkowo-bombkowy, balwan i mikolaj rzadza;) Wiec w tym roku po raz pierwszy tak wczesnie mam juz ubrana choinke, bo jednak jak jest dziecko w domu to milo jest te kilka dni, tygodni wczesniej juz cieszyc oko;) Poszlismy wczoraj zwarta grupa, kupilismy choinke i w tym samym skladzie ja ubieralismy wieczorem. Sophie podekscytowanie siegalo zenitu, tata jak na Zyda przystalo;)), takze pomagal w wieszaniu bombek, wiec ponownie polaczylismy tradycje i religie.
Sophie juz od jakiegos czasu mowi zdaniami, miesza wyrazy w 3 jej znanych jezykach, wiec czasem sztuka jest jej zrozumienie, ale wczoraj powiedziala swoje dotychczas najdluzsze zdanie:
Sophie jedzie z mama i aba pociagiem do Belgii. (W Sophie wersji brzmi to tak: Logi edzie mama i aba bogo do begi)
Tak, jedziemy wreszcie odpoczac. Od wszystkiego! David od pracy, a ja od gotowania, bo kto mnie zna, wie ze gotowanie nie jest moja mocna strona i najchetniej wynajelabym Jamie Oliviera aby przychodzil codziennie do nas w godzinach lunchu, obiadu i gotowal, gotowal, gotowal.... Jedziemy dopiero pod koniec stycznia, w ramach swietowania naszych 6 lat razem.