Thursday, 26 July 2012

Bylam, widzialam

... zdjecia probowalam zrobic, ale tlum w ciagu sekundy przeistoczyl sie ze stacjonarnego w szybko przemieszczajaca sie fale ludzi z aparatami, komorkami, kamerami.
Pochodnia olimpijska widziana na zywo.
Od kiedy pamietam zawsze bylam wielka fanka Olimpiady.
Cztery lata temu, jak byla w Pekinie, wszystkie gry odbywaly sie w nocy czasu angielskiego, zabieralam malenka, kilkudniowa Sophie do pokoju na karmienie, wlaczalam tv o 3 w nocy i ogladalam... Dopingowalam z takim zacieciem ze przebudzalam spiaca juz Sophie. I tak codziennie.
Teraz bedzie inaczej, bedzie w dzien. Bedzie walka o telewizje: Olimpiada vs Mickey Mouse. Dzieki Steve Jobs za iPhona i BBC za aplikacje BBC Olympics ;))
Od jutra przepadam dla swiata...




Monday, 16 July 2012

Ogloszenie dla jednej czytelniczki!

Nie mam gdzie tego napisac, wiec pisze tutaj.
Czytelniczka PAULA, prosze podaj mi swojego maila.

Z gory dziekuje!

Thursday, 5 July 2012

To dopiero bedzie wyzwanie...

...dla mnie!!!
Bylam wczoraj na pierwszym spotkaniu informacyjnym w Sophie szkole, do ktorej idzie juz we wrzesniu. Jej szkola przechodzi teraz duze zmiany pod wzgledem zarzadu i opieki metodycznej, ale to nie jest ta rzecz, ktora mnie przerazila wczoraj.
Otoz rodzice innych dzieci spowodowali u mnie mysli destrukcyjne... Nie potrafia sie podpisac, nie potrafia znalesc imienia wlasnego dziecka na liscie, no ale to jak wiadomo w Londynie jest powodem ogromnej emigracji i nie wszyscy musza znac jezyk jak ja. Ok, jakies tam wytlumaczenie na to jeszcze znajde! Ale dla mnie osobiscie nie ma ZADNEGO wytlumaczenia na to, ze dorosli ludzie, matki, ktore przyszly na spotkanie do szkoly GADAJA jak przekupy na rynku w momencie kiedy przemawia dyrektorka szkoly!!!! Calkowity brak wychowania, zero zasad i juz brak mi slow... I na dodatek w tym szumie cichych rozmow nagle slychac glosny dzwonek komorki!!! No ludzie, czy to tylko ja jeszcze pamietam o tym, ze jak jestem na spotkaniu, w bibliotece, w kosciele, itp trzeba wylaczyc dzwiek telefonu?? I to mnie wlasnie przeraza, ten brak wychowania juz samych rodzicow, co jak wiadomo przeklada sie jak kalka na dzieci. Ci, ktorzy mnie znaja, wiedza ze ja jestem wielka maruda i patrze na zycie realnie (co akurat moj maz nazywa to pesymistycznym patrzeniem na zycie), ale co jak co, jestem bardzo daleka od oceniania innych. Zwlaszcza po 8 latach emigracji, po 6 latach w samym Londynie z mieszanka rasowa, kulturalna i religijna. Ale nikt mi nie powie ze mama z Nigeri, ktora przyjechala do tego kraju rok temu, ma takie samo spojrzenie na wychowanie i edukacje dziecka jak ja. Pochodzimy z innych kultur, z innych domow, z innych religi. I tego sie wlasnie obawiam, ze rodzice innych dzieci nie beda im dawac takich przykladow zyciowych, takiej postawy jak ja daje Sophie. INNYCH, nie GORSZYCH!!
A druga sprawa, to wyzywienie tych dzieci! Ponownie, kto mnie zna, wie ze dla mnie jednym z najwiekszych priorytetow jesli chodzi o Sophie jest jej karmienie! Ona ma 4 lata, a nie wie co to jest McDonald. Pije tylko wode. Owoce i warzywa sa codziennoscia. A wczoraj na spotkaniu zobaczylam malego chlopca...Delikatnie mowiac, pulchniutki. Odworcil sie w moja strone i sie usmiechna... Co drugi zab czarny, prochnica ma ubaw! Rece mi opadaja jak rodzic moze doprowadzic do takiego stanu! Mam ochote wstac i wygadac tej matce w twarz, ze jest nieodpowiedzialna. Bo to jest jej obowiazek dbac o dziecko pod kazdym wzgledem, a jesli nie zadbala o jego uzebienie i nawyki zywieniowe do tej pory, to ja osobiscie boje sie myslec jak ona bedzie dbala o jego edukacje!
No, to lzej mi sie zrobilo... ;)
Prosze, powiedzcie ze to nie tylko ja jestem jakas szalona mama, ktora zamiast czekolady woli dac dziecku jablko, a zamiast Kubusia szklanke wody. No i ze obawiam sie wplywu innych dzieci na moja Sophie.
Bo ja naprawde ciesze sie ze ona idzie do szkoly (pomimo, ze uwazam ze 4 lata to za szybko). Chce zeby sie uczyla, zeby byla ambitna, radosna, zeby miala przyjaciolki, sekrety, zeby chciala sie uczyc i poznawac swiat. Wiec ten wpis nie jest marudzeniem typowej mamy, ktora boi sie poslac dziecko do szkoly. Wiadomo, wzruszenie bedzie, bo juz nie jest moim malutkim bobasem, bo juz taka mala dama z niej. Ale po wczorajszym spotkaniu cos mi mowi ze bedziemy musieli dwa razy bardziej sie starac jej wytlumaczyc jaka piekna moze byc szkola, jak to dobrze jest byc ambitnym, itp.
A jak Sophie wczoraj zareagowala na nowa szkole, klase i nauczyciela?? Jak po nia poszlam do jej sali uslyszalam krotkie, ale bardzo dobitne: I don't want to go home!!

A tu ta nasza mala dama i dowod na to ze nie jestem do konca szalona, i nasze dziecko dostaje od czasu fajne rzeczy do jedzenia ;)))


Monday, 25 June 2012

Po zydowsku

Powracam ponownie do pobytu w Izraelu.
Tym razem kilka zdjec ze slubu, na ktorym tam bylismy.

Zydowski slub rozni sie od katolickiego tym na przyklad, ze ma miejsce pod tzw Huppa. Do Huppy wpierw idzie Pan Mlody ze swoimi rodzicami, a nastepnie Panna Mloda ze swoimi. Jak juz dojda, Panna Mloda obchodzi wkolo Pana Mlodego 7 razy wraz z obiema mamami. Pozniej nastepuje ceremonia, a na koncu Pan Mlody noga zbija kieliszek. To taki wielki skrot ;) Dla tych ktorzy moze kiedys sie zastanawiali jak to wyglada w zydowskim obrzadku.

A tu te zdjecia, moze pomoga w wyobrazeniu sobie tej calej sytuacji ;)

Przed wstapieniem pod Huppe


Huppa




Zdjecia sa jakosci jakiej sa, poniewaz po pierwsze sama ceremonia zaczela sie o 21:00!! A po drugie wiadomo, lampy nie przynieslismy ze soba, poniewaz juz panowanie nad 4 latka i moja kiecka oraz trzymanie kieliszka martini wymaga nielada wysilku ;)

W sierpniu idziemy na kolejny slub, tym razem bedzie para mieszana, Katoliczka i Sikh. Zdjec z ceremoni w moim wykonaniu nie bedzie poniewaz jestem swiadkowa (moze David bedzie w stanie przejac aparat jesli ktos zajmie sie Sophie). Widac jest to rok slubow innych religi, na ktorych nigdy nie bylam...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...