Wednesday, 15 August 2012

Duzy Update

Po Olimpiadze, po chorobie, wracam zeby zdac relacje z ostatnich tygodni.

London 2012, coz moge powiedziec oprocz tego ze juz tesknie, juz odliczam do Rio. Sport w najlepszej odslonie, z najsmieszniejszymi momentami, z prawdziwymi lzami szczescia, a czasem goryczy. Nasi siatkarze...no coz, jedyne czego zaluje w tej przegranej to to, ze ostatni nasz mecz cwiercfinalowy przegralismy bez walki. Bo gdyby byla jakas wola walki w Naszych, wscieklosc i emocje. A tu nic, calkowity paraliz i niemoc. No coz, Rio niedlugo... ;))))
Jednak najwiekszym osiagnieciem Olimpiady jest to ze moj maz zaczal interesowac sie sportem;))) To jest ten typ, wymarzony chyba przez kazda kobiete zwlaszcza w czasie Euro, ktory nie lubi pilki noznej, nie oglada zadnych innych dyscyplin, wogole nie rozumial mojej ekscytacji Olimpiada. Do czasu... kazdy wieczorny mecz siatki ogladalismy razem, komentowalismy (ja oczywiscie wkurzalam sie jakies milion razy bardziej niz on), mecze koszykowki tez poznal. Gimnastyke nagrywal i ogladalismy razem jak Sophie byla w przedszkolu, dopingowal swoja rodaczke. Poznal glowne zasady roznych dyscyplin, a po powrocie z pracy codziennie pierwszym pytaniem bylo: kto wygral w siatke, kto z kim gral, kto teraz ma jakie szanse;)
A tak oto prezentowal sie maz przed obiadem, ogladajac olimpiade na moim iphonie:


A Sophie tak dopingowala Naszych ;)



Na poczatku Olimpiady Sophie zaliczyla swoje 4 urodziny, ja piernicze gdzie ten czas tak szybko leci? Jeszcze chwile temu miala 58cm i wazyla 3100, a teraz gada, zadaje pytania (np. "Jak wyglada powietrze?", "Z czego zbudowany jest ksiezyc?"), od wrzesnia idzie do szkoly i na balet ;)



Kazda kobieta wie ze goraca czekolada najlepiej smakuje w blyszczyku i pomalowanych paznokciach;)


Ponisze zdjecie wedlug mnie moze miec tytul: "Pozalujesz ze ze mna zerwales", za kilkanascie lat pewnie bedzie taka mine dawac do kazdego kto jej za skore zajdzie ;)



Ostatnio w przedszkolu, Sophie grupa miala impreze dla starszakow ktorzy zaczynaja szkole we wrzesniu. Reka mi sie trzesla z emocji jak nagrywalam filmiki i robilam zdjecia. Zrobili im typowe graduation party, z czapkami, piosenkami i innymi takimi. Jak zobaczylam Sophie wychodzaca na ogrod nie moglam uwierzyc ze jest juz taka duza, taka madra, odwazna.


A wieczorami jak jest prawdziwe lato mozna obserwowac ksiezyc i sie zrelaksowac

Thursday, 26 July 2012

Bylam, widzialam

... zdjecia probowalam zrobic, ale tlum w ciagu sekundy przeistoczyl sie ze stacjonarnego w szybko przemieszczajaca sie fale ludzi z aparatami, komorkami, kamerami.
Pochodnia olimpijska widziana na zywo.
Od kiedy pamietam zawsze bylam wielka fanka Olimpiady.
Cztery lata temu, jak byla w Pekinie, wszystkie gry odbywaly sie w nocy czasu angielskiego, zabieralam malenka, kilkudniowa Sophie do pokoju na karmienie, wlaczalam tv o 3 w nocy i ogladalam... Dopingowalam z takim zacieciem ze przebudzalam spiaca juz Sophie. I tak codziennie.
Teraz bedzie inaczej, bedzie w dzien. Bedzie walka o telewizje: Olimpiada vs Mickey Mouse. Dzieki Steve Jobs za iPhona i BBC za aplikacje BBC Olympics ;))
Od jutra przepadam dla swiata...




Monday, 16 July 2012

Ogloszenie dla jednej czytelniczki!

Nie mam gdzie tego napisac, wiec pisze tutaj.
Czytelniczka PAULA, prosze podaj mi swojego maila.

Z gory dziekuje!

Thursday, 5 July 2012

To dopiero bedzie wyzwanie...

...dla mnie!!!
Bylam wczoraj na pierwszym spotkaniu informacyjnym w Sophie szkole, do ktorej idzie juz we wrzesniu. Jej szkola przechodzi teraz duze zmiany pod wzgledem zarzadu i opieki metodycznej, ale to nie jest ta rzecz, ktora mnie przerazila wczoraj.
Otoz rodzice innych dzieci spowodowali u mnie mysli destrukcyjne... Nie potrafia sie podpisac, nie potrafia znalesc imienia wlasnego dziecka na liscie, no ale to jak wiadomo w Londynie jest powodem ogromnej emigracji i nie wszyscy musza znac jezyk jak ja. Ok, jakies tam wytlumaczenie na to jeszcze znajde! Ale dla mnie osobiscie nie ma ZADNEGO wytlumaczenia na to, ze dorosli ludzie, matki, ktore przyszly na spotkanie do szkoly GADAJA jak przekupy na rynku w momencie kiedy przemawia dyrektorka szkoly!!!! Calkowity brak wychowania, zero zasad i juz brak mi slow... I na dodatek w tym szumie cichych rozmow nagle slychac glosny dzwonek komorki!!! No ludzie, czy to tylko ja jeszcze pamietam o tym, ze jak jestem na spotkaniu, w bibliotece, w kosciele, itp trzeba wylaczyc dzwiek telefonu?? I to mnie wlasnie przeraza, ten brak wychowania juz samych rodzicow, co jak wiadomo przeklada sie jak kalka na dzieci. Ci, ktorzy mnie znaja, wiedza ze ja jestem wielka maruda i patrze na zycie realnie (co akurat moj maz nazywa to pesymistycznym patrzeniem na zycie), ale co jak co, jestem bardzo daleka od oceniania innych. Zwlaszcza po 8 latach emigracji, po 6 latach w samym Londynie z mieszanka rasowa, kulturalna i religijna. Ale nikt mi nie powie ze mama z Nigeri, ktora przyjechala do tego kraju rok temu, ma takie samo spojrzenie na wychowanie i edukacje dziecka jak ja. Pochodzimy z innych kultur, z innych domow, z innych religi. I tego sie wlasnie obawiam, ze rodzice innych dzieci nie beda im dawac takich przykladow zyciowych, takiej postawy jak ja daje Sophie. INNYCH, nie GORSZYCH!!
A druga sprawa, to wyzywienie tych dzieci! Ponownie, kto mnie zna, wie ze dla mnie jednym z najwiekszych priorytetow jesli chodzi o Sophie jest jej karmienie! Ona ma 4 lata, a nie wie co to jest McDonald. Pije tylko wode. Owoce i warzywa sa codziennoscia. A wczoraj na spotkaniu zobaczylam malego chlopca...Delikatnie mowiac, pulchniutki. Odworcil sie w moja strone i sie usmiechna... Co drugi zab czarny, prochnica ma ubaw! Rece mi opadaja jak rodzic moze doprowadzic do takiego stanu! Mam ochote wstac i wygadac tej matce w twarz, ze jest nieodpowiedzialna. Bo to jest jej obowiazek dbac o dziecko pod kazdym wzgledem, a jesli nie zadbala o jego uzebienie i nawyki zywieniowe do tej pory, to ja osobiscie boje sie myslec jak ona bedzie dbala o jego edukacje!
No, to lzej mi sie zrobilo... ;)
Prosze, powiedzcie ze to nie tylko ja jestem jakas szalona mama, ktora zamiast czekolady woli dac dziecku jablko, a zamiast Kubusia szklanke wody. No i ze obawiam sie wplywu innych dzieci na moja Sophie.
Bo ja naprawde ciesze sie ze ona idzie do szkoly (pomimo, ze uwazam ze 4 lata to za szybko). Chce zeby sie uczyla, zeby byla ambitna, radosna, zeby miala przyjaciolki, sekrety, zeby chciala sie uczyc i poznawac swiat. Wiec ten wpis nie jest marudzeniem typowej mamy, ktora boi sie poslac dziecko do szkoly. Wiadomo, wzruszenie bedzie, bo juz nie jest moim malutkim bobasem, bo juz taka mala dama z niej. Ale po wczorajszym spotkaniu cos mi mowi ze bedziemy musieli dwa razy bardziej sie starac jej wytlumaczyc jaka piekna moze byc szkola, jak to dobrze jest byc ambitnym, itp.
A jak Sophie wczoraj zareagowala na nowa szkole, klase i nauczyciela?? Jak po nia poszlam do jej sali uslyszalam krotkie, ale bardzo dobitne: I don't want to go home!!

A tu ta nasza mala dama i dowod na to ze nie jestem do konca szalona, i nasze dziecko dostaje od czasu fajne rzeczy do jedzenia ;)))


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...